Na początku mały apel: jeśli jesteś organizatorem ostatniej Frontowni, bądź jednym z prelegentów i nie masz dystansu do siebie albo źle znosisz krytykę to będzie lepiej jak zamkniesz teraz przeglądarkę albo znajdziesz coś innego do poczytania :) Jeśli jednak chcesz się dowiedzieć co mi, jako uczestnikowi spotkania, przeszkadzało i jak można by to poprawić - zapraszam do lektury :)

Czas i miejsce

Frontownia wraca! Po długiej przerwie znowu spotkamy się po to, aby rozmawiać, wymieniać doświadczenia i dzielić się wiedzą w obszarze UI, UX i graphic designu.

Szczerze mówiąc to nie byłem na żadnej z wcześniejszych edycji Frontowni. Nie wiem czy to konkurencja dla meetjs'a? Alternatywa? Ale wydaje mi się, że im więcej takich inicjatyw - tym lepiej. Więcej osób ma szansę na zaprezentowanie swoich przemyśleń, doświadczeń, wyciągniętych wniosków. Drugim plusem jest to, że takie spotkania zazwyczaj odbywają się kwartalnie, więc im więcej meetupów, tym więcej terminów do wyboru...a tematy do prezentacji jak widać zawsze się znajdą ;)

Co do miejsca, to event odbył się w siedzibie firmy Cognifide Polska, która była także sponsorem spotkania. Podjechałem autem, w sumie to ze znalezieniem miejsca parkingowego nie miałem problemu. Dojazd komunikacją miejską też bardzo spoko - można dojechać tramwajem pod sam budynek. To co ukuło mnie już od wejścia to zamknięte drzwi - przesuwne...myślę sobie - może mnie czujnik nie wykrył - więc macham rękami jak debil :) jeszcze brakowało, żebym spojrzał głęboko w kamerę monitoringu i powiedział "Darek - otwórz" :) Nikogo z organizatorów nie było na dole, żeby otwierać drzwi potencjalnym uczestnikom meetupu. Nie wiem - może było to spowodowane tym, że byłem 30 minut przed godziną rozpoczęcia. Na szczęście z papieroska wracał ochroniarz i zabrałem się razem z nim do budynku. Z wyjściem było z resztą podobnie. Co prawda wyszedłem w trakcie ostatniej prezentacji (dlaczego? o tym dowiecie się za momencik), ale i tak musiałem czekać na Panią sprzątającą biuro, żeby machnęła kartą i otworzyła drzwi. Za to minus...ja rozumiem kwestie security itp. itd. Ale w takich wypadkach organizator powinien zadbać o kogoś, kto by wpuszczał i wypuszczał ludzi. Podobnie było przy okazji meetjs'a w OLX'ie i też miałem co do tego wątpliwości.

Ale żeby nie było tak gorzko, to dobre słowo o organizatorach też się należy. Piwko, przekąski, całkiem spoko nagłośnienie i rzutnik. Wszystko to na plus :)

Sleeping intro

Na 10-tej Frontowni mogliśmy posłuchać trzech prezentacji:

  • Igor Napierała opowiadał o PWA,
  • Radomir Wojtera pokazał proces migracji Backbone -> Redux,
  • a na koniec Aleksandra Kornecka zaprezentowała temat "Frontem do klienta! Kognitywistyka applied."

Całą imprezę prowadził konferansjer...sorki ale nie znam imienia więc użyję określenia "Pan z brodą" :) ...no i wychodzi Pan z brodą na środek o 18:05 i zaczyna lekko śpiącym głosem opowiadać, że to już 1,5 roku jak nie było Frontowni, że wrócili i że chcą cyklicznie takie spotkanie organizować. Chłopie! Gdzie się podziała Twoja energia!? Gdzie ta radość, że wróciliście!? Miałem wrażenie, że ten powrót Frontowni to raczej taka mała stypa niż wesele. Nie wiem, może gorszy dzień, może ciśnienie nie takie, może pogoda nie ta...ale start spotkania bardzo senny, leniwy i bez werwy...dalej było jeszcze "ciekawiej" :)

PWA - Pages With Attitude

Temat PWA jest mi bardzo dobrze znany. Sam z resztą prowadziłem o tym prezentację na jednym z meetjsów. Igor zaczął spoko - od żartów. Najpierw pokazał zdjęcie N.W.A:

...dodając, że zmienił jedną literę. Ok - nie zajarzyłem dowcipu, bo szczerze mówiąc N.W.A niewiele mi mówiło. Następny żart był lepszy :) PWA - czyli tablice rejestracyjne z Wągrowca - śmiechłem :) ...ale na tym się skończyło. Na kolejnych slide'ach Igor pokazywał krok po kroku jak z prostego pliku html zrobić "aplikację" PWA. W sumie "aplikacja" to bardzo duże słowo. Igor pokazał jak przejść audyt w LightHousie. I to tyle...slide'y ze ścianą tekstu albo zrzutem ekranu z VSCode. Przy jednym ze slide'ów Igor nawet się przyznał, że dodał go 15 minut temu i sam go musiał najpierw przeczytać. Dotyczyło to - jeśli się nie mylę - service workera. Jeśli to był żart - to go chyba nie zrozumiałem. Jeśli nie - to trochę słabo to świadczy o przygotowaniu prelegenta :/ Zastanawiałem się ile z tej prezentacji może wynieść osoba, która zna JS'a, ale o PWA słyszała tylko "tyle o ile" i raczej "mniej niż więcej". To była jedna z tych prezentacji gdzie autor bierze pierwszy lepszy tutorial i przekłada go na swoje slidy. Przypomniało mi to stare dobre czasy w Samsungu, gdzie mieliśmy takie cotygodniowe spotkania "Knowlegde Sharing". Dodatkowo jak to w korpo bywa - trzeba sobie jakieś cele roczne wyznaczyć. No i często było tak, że ludzie jako jeden z celów obierali sobie "przygotowanie prezentacji na Knowlegde Sharing". Cały rok z tym zwlekali, a na koniec brali pierwszy lepszy tutorial z sieci i przerabiali go na slide'y. Rach ciach pach...szybki skok po dokumentacji, kilka obrazków jakiś mem i "mamy to!". Tak to każdy może sobie zrobić - nie tego oczekuję od prelegenta, kiedy wybieram się na tech-meetup. Zawsze liczę na to, że ktoś przerobił temat, sprawdził go w praktyce, ma jakieś wnioski, spostrzeżenia. Nie wiem - może Igor takie doświadczenie ma. Może napisał nie jedną aplikację PWA, ale z jego prezentacji takich wniosków niestety nie potrafiłem wyciągnąć.

Backbone -> Redux

Drugim prelegentem był Radomir. Jakbym miał Wam opowiedzieć moją historię z Radomirem to kilogram popcornu by Wam nie starczył ;) ...Ale w wielkim skrócie mógłbym podsumować naszą znajomość przysłowiem "kto się czubi ten się lubi" ;) Radek, tak zwykliśmy na niego mówić w firmie (w sumie nie wiem czy mu to odpowiada - muszę go o to jutro zapytać 😉), opowiadał o tym jak w projekcie, którego początki sięgają roku 2013, opartego na starym już, bądź co bądź frameworku jakim jest Backbone - wprowadzić jednokierunkowy przepływ danych na kształt architektury typu Flux. MVC jest ciężkie w utrzymaniu...szczególnie wtedy, kiedy na głównej szynie latają eventy, które "triggerują" inne eventy...i weź to panie teraz to debuguj i utrzymaj...:)

Radek ma swój styl prezentacji, który bardzo cenię. Za każdym razem opowiada pewną historię. Przedstawia kontekst, zarys historyczny; opowiada o decyzjach, tych dobrych i tych nienajlepszych ;) Kończąc zgrabnie sformułowanymi wnioskami. Nie czyta slide'ów, ma dużo rysunków, anegdot i smacznych dowcipów. Bardzo podobała mi się jego prezentacja. I chociaż nie nauczyłem się niczego nowego - bo w całym tym procesie migracji Backbone-Redux miałem swój minimalny udział ;) - w ramach konsultanta, to bardzo dużo wyniosłem w kontekście prowadzenia prezentacji. Bez wazeliny - Radek - szacun! Tym bardziej za spokój i opanowanie, kiedy to córeczka Radka zaczęła hałasować piłkarzykami :) ... Szczerze? Ja bym pękł :) ...a Radomir wykazał się niesamowitym wręcz spokojem i opanowaniem...Tego mogę mu pozazdrościć.

Kognitywistyka - trudne słowo

Ostatnią prezentującą była Ola z OLX'a. Ola przedstawiła się jako QA engineer, aktywnie działająca "społecznie" w tematach testowania, inicjatorka ruchu "Girls who test". Lekkoatletka...po takim wstępie myślę sobie - wysoko postawiona poprzeczka...będzie dobrze. Tym bardziej, że "kognitywistyka" to słowo, które kompletnie mi nic nie mówiło - liczyłem na ciekawy temat. Niestety...po obiecującym wstępie coś w Oli pękło. Widać było, że się mega zestresowała...głos się jej łamał, błądziła gdzieś wzrokiem...to wszystko bardzo popsuło mi odbiór prezentacji. Z każdym kolejnym slidem czuć to było coraz wyraźniej. Z każdym kolejnym kliknięciem pilota wzbierała we mnie chęć wyjścia. Nie lubię tego robić bo to bardzo niegrzeczne...dajesz tym do zrozumienia, że nudzi cię prezentacja. Tym bardziej widząc stres Oli długo walczyłem ze sobą - wyjść czy nie wyjść. Koniec, końców wyszedłem...a wiecie co przeważyło? Ola tak sobie opowiada, opowiada, mądre rzeczy mówiła w sumie... tylko forma nie najlepsza, no i dochodzi do slide'u z tytułem "Podsumowanie". Myślę sobie - ok, jeszcze dwa slide'y i kończymy...a tu niespodzianka...sliedów było jeszcze kilkanaście :D jak nie więcej - nie wiem, wyszedłem. Przepraszam. Z jednej strony meetupy typu Frontownia czy Meetjs to super miejsce dla sprawdzenia swoich umiejętności jako prelegent. Nie są to tak wielkie eventy jak JSConf czy MeetJs-Summit, mniejsza publiczność, głównie lokalna (znajome twarze itp.). Z drugiej strony, jako uczestnik liczę na to, że jednak jakiś poziom przekazu prezentacji zostanie utrzymany. Tutaj najzwyczajniej w świecie się męczyłem :( ...Może ta poprzeczka ze wstępu została zawieszona nieco za wysoko. Ale Olu! Nie zniechęcaj się! Więcej prezentacji, może mniejszych - wewnątrz zespołowych, wewnątrz firmowych...i potem kolejne podejście na następnej Frontowni - kto wie! :) Życzę szczęścia, powodzenia i trzymam kciuki! Na pewno zainspirowałaś mnie do zgłębienia tematu kognitywistyki w IT! :)

Podsumowując...

Jak na "wielki" powrót po 1.5 rocznej przerwie zabrakło mi "radości" i energii. Czytanie sliedów, ściana tekstu, drżący głos...wszystko to bardzo wpłynęło na mój odbiór eventu. Oczywiście nie stawiam Frontowni na straconej pozycji...na pewno wybiorę się na następną edycję. Może sam zgłoszę swój temat...Właśnie! - zabrakło mi informacji o tym jak można zgłosić swoją prezentację na następny meeting...

Jeśli kogoś uraziłem - to bardzo przepraszam, nie było to moją intencją. Chciałem tylko na gorąco streścić to co przed chwilą przeżyłem. Wychodzę z założenia, że konstruktywna krytyka zawsze na propsie ;) Sam też dla siebie jestem bardzo krytyczny i widzę ile popełniłem błędów podczas mojego debiutu na meetjsie. Ale z każdej krytyki staram się wyciągać wnioski i tym samym polepszać jakość moich kolejnych wystąpień.

Wszystkim prelegentom i organizatorom bardzo dziękuję za przygotowanie eventu i włożenie serca, czasu i pracy w prezentacje.

PS. Nagrania z eventu są dostępne na fan-page'u Sebastiana https://www.facebook.com/search/top/?q=events.pozoga.eu :) Sami możecie ocenić jak było ;) ...zamiast czytać moje wypociny :)